Kogo można nazwać Żydem

Wszyscy wiemy, jak skomplikowana jest odpowiedź na to pytanie.
Mamy przecież sprzeczne ze sobą definicje 'żydowskości': halachiczną, prawa cywilnego państwa Izrael, kulturową itd.
Tymczasem w Talmudzie znajdujemy odpowiedź na to pytanie, która - mimo że nie posiada żadnej użyteczności prawnej - sięga chyba najtrafniej do samego sedna problemu:
Rabi Johanan rzekł: Każdy, kto odrzuca idolatrię, jest nazywany Żydem. (Traktat Megila 13a)
A jak rozumieć idolatrię?
Jest zdecydowanie zawężaniem znaczenia słowa idolatria (bałwochwalstwo), a nawet całkowitym nieporozumieniem, utożsamianie idolatrii wyłącznie z kultem kamiennych, glinianych lub drewnianych "bożków".
W głębszym i pełniejszym rozumieniu, fałszywym bóstwem, czyli obiektem kultu, może stać się każda - absolutnie KAŻDA! - wartość, dziedzina życia i działalność, którą cenimy tak bardzo, że dla niej lub z jej powodu porzucamy Boga i Jego zasady odróżniania dobra od zła lub uważamy, że może je ona z powodzeniem zastąpić.
W takim rozumieniu szczególnie liczne i zarazem skrajne grupy bałwochwalców stanowili w ostatnim stuleciu ludzie, którzy odrzucali uniwersalne kryteria etyczne budując gułagi i obozy zagłady - a więc realizujący cele np. komunizmu i nazizmu. Byli oni w stanie prześladować lub nawet mordować innych w imię ideologii, które wymagały odrzucenia Boga, głoszącego przecież "nie morduj".
Klasyczni fałszywi bogowie to władza, sława, piękno, siła i bogactwo.
Współcześnie fałszywymi bogami mogą stawać się najczęściej: wykształcenie i wiedza, sztuka, prawo, 'postęp', zdrowie fizyczne, postrzeganie świata przez pryzmat wyłącznie uczuć, natura, "wspólna krew" (bardziej nowoczesna odmiana tej idolatrii mówi o "wspólnocie genów"), dobro lub „honor” jakiejś grupy: np. klasy, rasy, płci, ale także chociażby - to popularne zjawisko w Europie - kibiców klubu sportowego.
Ostatnio do listy tej można dopisać w niektórych przejawach także np. wielokulturowość i tolerancję (gdy zezwalają one na krzywdzenie ludzi w imię "szacunku dla odmiennych kultur" i wiary w ich równość) oraz walkę o 'prawa zwierząt' (gdy w imię tych praw przeciwstawia się wykorzystywaniu ich do eksperymentów medycznych koniecznych dla ratowania ludzkiego życia).
Dobrze ilustruje tezę, że "fałszywym bogiem" może stać się każda wartość, fakt, iż bywa nim często także – co z pozoru zaskakujące – religia.
Dzieje się tak wtedy, gdy religia nie jest traktowana jako środek do osiągania dobra, ale cel sam w sobie. „Niekiedy" – powiedział wielki chasydzki rabin Menachem Mendel z Kocka (Kocker Rebe) – "wypełnienie micwy [przykazania] staje się bałwochwalstwem" - wtedy, gdy ona, a nie Bóg i dobro, stają się celem.
Religia bez dążenia do dobra jest jednym z najbardziej niebezpiecznych fałszywych bogów ludzkości. Wiara w Jednego i Jedynego Boga oraz postępowanie etyczne muszą być ze sobą powiązane, aby nie stać się wiarą fałszywą. Fałszywą w tym sensie, że prowadzącą do zła.
Najwyższym dobrem jest etyczne traktowanie innych ludzi. To jest tym, czego Bóg domaga się najbardziej. Jakikolwiek cel, który powoduje porzucenie lub zawieszenie zasad etycznych i staje się powodem krzywdy człowieka – jest fałszywym bogiem, bo przeciwstawia się Boskim przykazaniom.
Jeżeli ludzie są dyskryminowani, prześladowani, torturowani, mordowani w imię religii i Boga (a tak działo się nierzadko w historii ludzkości i dzieje się dziś) – oznacza to, że w tym przypadku religia stała się fałszywym bogiem.